3 lutego 1945, sobota
Nie tylko wytrzymać, lecz także uderzać!
Manila, Filipiny
Na tym etapie wojny na Pacyfiku, po tym jak udało się zdobyć Mariany i stamtąd od jesieni 1944 bezpiecznie bombardować Japonię z B-29, pozostało już tylko skuteczną blokadą morską pozbawić ją zdolności do stawiania oporu, zagłodzić wojnę. Tu kluczowe było przecięcie szlaków handlowych w rejonie Tajwanu. Można było tego dokonać na dwa sposoby:
- Tak jak proponowała US Navy, dzięki panowaniu na morzu przeprowadzić intensywną operację morską polegającą na minowaniu szlaków i wysyłaniu okrętów podwodnych. Było to mało spektakularne, tanie i szybkie. Do tego pozostawiało Filipiny na marginesie wojny.
- Generał MacArthur, od 1942 głównodowodzący sił alianckich na obszarze południowo-zachodniego Pacyfiku miał inny pomysł. Filipiny tradycyjnie były największą proamerykańską bazą wpływów w tej części Azji. Kiedy musiał się stamtąd wycofać, obiecał, że wróci. I rzeczywiście zrobił z powrotu wielkie widowisko. Przekonał Roosevelta do długiej, krwawej i spektakularnej drogi lądowej. Filipiny nie zostaną pominięte, będą w całości zdobyte przez potężnego sojusznika. Prasa będzie miała co relacjonować. Nie bez znaczenia będzie też bezpośredni wpływ na politykę powojennych Filipin.
Zaczyna się decydująca faza wojny o Filipiny, bitwa o Manilę. MacArthur w tym momencie nie wie, że głównodowodzący siłami japońskimi na Filipinach Tomoyuki Yamashita, nakazał opuścić stolicę. 31 stycznia Amerykanie wylądowali na największej wyspie Filipin Luzonie, na niej właśnie znajduje się Manila, stolica Filipin. Zmierzają do Manili, czy wejdą tam bez strat? Przecież miasto ma być opuszczone.
Otóż dowódca bazy morskiej w Manili kontradmirał Sanji Iwabuchi, nie zważając na rozkaz przełożonego, postanowił bronić się w mieście do ostatniego żołnierza. Dziś rozpoczyna się masakra w Manili (ang. Manila massacre aka Rape of Manila). Wojsko japońskie traktowało Filipińczyków jak podludzi, każdy pretekst stanowił powód do uznania za partyzanta i natychmiastowej egzekucji. Masowe mordy i taktyka spalonej ziemi miały być sposobem na utrzymanie pozycji.
Kiedy Amerykanie zetknęli się z wojskiem, które broni się za wszelką cenę, mając do wyboru, albo walczyć o każdy dom i tracić tysiące ludzi, czy po prostu zbombardować miasto i wziąć ruiny wybrali to drugie.
W ten sposób mieszkańcy stolicy Filipin znaleźli się między młotem a kowadłem. Bitwa potrwa cały miesiąc, a jej skutkiem będzie śmierć 100 tys. cywilów i zniszczenie całych dzielnic miasta. Zginie też 17 tys. żołnierzy japońskich i 1010 amerykańskich.
SIGABA
Podczas wojny powszechnie używano rotorowych (wirnikowych) maszyn szyfrujących. Niemcy mieli osławioną Enigmę, Brytyjczycy TYPEX, Amerykanie natomiast używali skonstruowanej przez Williama Friedmana maszyny SIGABA, w skrócie ABA, nazywanej też M-134-C. Jak się po wojnie okazało, niemieccy kryptoanalitycy uznali szyfry tego kryptosystemu za niemożliwe do złamania.
Ze względu na wagę utrzymania tajemnicy, maszyn tych strzeżono bardzo pilnie. W niektórych jednostkach znajdujących się na pierwszej linii na noc pakowano je w sejfy i wywożono głęboko na tyły. Stosowano trzy sejfy: do jednego pakowano samo urządzenie, do drugiego walce, a do trzeciego listę kluczy. Był to system działający skutecznie przez całą wojnę, nigdy żadna z nich nie została przejęta przez nieprzyjaciela. Aż nadeszła noc 3 lutego.
Dwaj starsi kaprale przewożący trzy sejfy z maszyną ABA należącą do 28 Dywizji zaparkowali ciężarówkę w pobliżu domu publicznego w Colmar (Francja, wówczas Alzacja a obecnie Grand Est). Po zakończeniu nieregulaminowej przerwy, kiedy wyszli, ciężarówki już nie było. Wszczęto alarm. Wszyscy odpowiedzialni za kryptosystem wpadli w panikę. Ike był wściekły. Colmar było blisko linii frontu i tylko 50 km od granicy szwajcarskiej. Podejrzewano, że niemieccy agenci z łatwością weszli w posiadanie najtajniejszego amerykańskiego urządzenia na kontynencie europejskim. Jak inaczej wyjaśnić zniknięcie ciężarówki? A gdyby Niemcy złamali amerykański kryptosystem podczas trwania operacji wojennej, skutki byłyby katastrofalne. Byłaby to spektakularna katastrofa i kompromitacja.
Sprawdzono, czy hitlerowska agentura w Szwajcarii nie świętuje sukcesu. W całej 6 Grupie Armii wszczęto gruntowne śledztwo w poszukiwaniu zaginionych sejfów z “tajnymi dokumentami”. Ogłoszono, że znalazca nie będzie pytany o to, skąd ma sejfy, czy choćby wiedzę gdzie się znajdują, co więcej natychmiast pójdzie do cywila i wróci do domu. Całą okolicę przeczesały samoloty L-5. Cała 6 Grupa Armii musiała sprawdzić numery seryjne posiadanych ciężarówek, sprawdzono wszystkie drogi, pobocza i wraki. Przez de Gaulle’a sprawdzono, czy maszyny nie zostały przejęte przez francuski wywiad. Po trzech tygodniach do poszukiwań sformowano specjalny amerykańsko-francuski oddział pod dowództwem porucznika Granta Heilmana. Działania oddziału kontrwywiadowców zaczęły się od efektownej porażki: dwa używane przez nich jeepy zniknęły tak samo, jak ciężarówka.
Mimo usilnych poszukiwań nigdzie nie znaleziono ani ciężarówki, ani sejfów. Szwajcaria, Francja, własna flota, drogi, cmentarzyska wraków - wszystko to były ślepe tropy.
Po kilku tygodniach francuskie źródło doniosło, że w znajdującym się 15 km na północ mieście Sélestat w rzece Giessen w błocie leżą dwa sejfy. I rzeczywiście były to poszukiwane od sześciu tygodni sejfy z maszyną ABA. Ale tylko dwa! Gdzie jest trzeci? Sprowadzono nurków, a potem nawet zbudowano tamę, żeby przeszukać dno. Bez rezultatu. Wściekły Heilman zaczął grzebać w błocie i WTEM! dostrzegł błysk metalu! Trzeci sejf został znaleziony. Bingo! Był 20 marca 1945. Minęło czterdzieści pięć dni paniki. Heilman dostał awans na kapitana, a jego ludzie odznaczenia.
Rozpoczęto kolejne śledztwo, tym razem chodziło o wyjaśnienie, co właściwie zaszło. Okazało się, że francuski kierowca wojskowy po tym, jak stracił swoją ciężarówkę, “pozyskał” auto zastępcze od sojusznika. Żeby nie zostać oskarżony o kradzież sejfów, zrzucił je z kamiennego mostu do rzeki Giessen (48.27190459200858, 7.459533159881568), a nadzwyczaj silny prąd zniósł je ok. 100 m i zagrzebał w błocie.
- David Joyner “The Colmar Incident”
- Crypto Museum SIGABA
- Kahn, David “Łamacze kodów. Historia kryptologii”
- National Cryptologic Foundation “On This Date in Cryptologic History” Calendar
Słowacja
Drugi dzień włamania się do Słowacji od północy. I Czechosłowacki Korpus Armijny dociera do Liptowskiego Mikułasza i zaczyna bitwę o to miasto.
Bombardowanie Berlina
Brigitte Eicke, ekspedientka:
Musieliśmy stawić się na Rosenthalerplatz i budować barykady. Nastrój dopisywał. Chłopcy śpiewali. Nagle zawyły syreny.
Rano największy amerykański rajd na Berlin. Tysiąc bombowców B-17 i ponad 500 myśliwców P-51 Mustang w eskorcie. Straty: 19 bombowców i 5 myśliwców.
Decyzja o charakterze i przebiegu tego bombardowania zapadła na najwyższym szczeblu - osobiście rozkaz wydał głównodowodzący wojskami alianckimi generał Dwight Eisenhower. Amerykanie uważali, że przez Berlin właśnie transportuje się 6 Armia Pancerna kierowana z frontu zachodniego na wschodni, a zniszczenie jej w drodze, albo w ogóle samo zniszczenie berlińskiego węzła kolejowego będzie wielką pomocą dla sowieckiego sojusznika, który właśnie dotarł do Odry.
Nie udało się zniszczyć głównej magistrali kolejowej, kompletnemu zniszczeniu uległy dwa dworce w centrum miasta: Anhalcki i Poczdamski (wyłączony z użytku z powodu bombardowań jeszcze w 1944). Ze względu na charakter celu używano bomb burzących, a typowy dla bombardowań dywanowych rozrzut bomb zmienił misję w rzeź miasta. Szczególnie dotknięte zostały dzielnice Friedrichstadt, Luisenstadt w ścisłym centrum, oraz bardziej na wschód leżący Friedrichshain.
Jedną z bardziej znanych ofiar tego bombardowania jest Roland Freisler niesławny sędzia Trybunału Ludowego, hitlerowski kat w todze sędziego. Wiadomość ta błyskawicznie obiegła całe więzienie Plötzensee.
Dieter Borkowski, personel pomocniczy Luftwaffe:
W naszej jednostce wydarzyła się katastrofa. Bomba uderzyła w magazyn amunicji. Wybuchło 400 pocisków. Wszyscy moi koledzy z klasy nie żyją.
Ruth Andreas-Friedrich, dziennikarz:
Stacja metra Bayerischerplatz też została zniszczona. Pod gruzem leży kilkaset zabitych. Mężczyźni, kobiety i dzieci w ciszy czekają, aż zostaną odkopane zwłoki ich bliskich.
W wielu obszarach miasta pożary ciągnęły się jeszcze przez cztery dni, czasem kończąc się dopiero po zamianie całych kwartałów w popiół, granicą pożarów były cieki wodne i parki. Straż pożarna była bezradna. Służby miejskie ledwo działały. Prawie 3 tysiące zabitych, relatywnie niewielka - patrząc na skalę bombardowania - liczba ofiar wynikała właśnie z tego, że nie używano bomb zapalających. 120 tys. ludzi straciło dach nad głową.
Francois Cavanna, robotnik przymusowy:
Kilof uderza w coś miękkiego. Krzyczysz “Znalazłem kogoś!”. Podbiega policjant, tylko Niemiec może dotknąć ciała Niemca. Chwytają go za nogi i wyciągają. Czasem noga odpada. Ktoś wymiotuje. Przynajmniej ma coś w żołądku.
Dworzec Anhalcki po wojnie został przywrócony do użytkowania w 1947, ale spory o podział Berlina i nowy porządek spowodowały dyskomunikację. Już w 1952 stał się niepotrzebny. W 1960 został wysadzony w powietrze i teraz na Askanischer Platz na Kreuzbergu stoi osamotniona fasada dworca.
W październiku 2020 Bundestag uchwalił powstanie pomnika polskich ofiar hitleryzmu (Polen-Denkmal). Jedyną partią głosującą przeciwko była AfD. Prawdopodobnie będzie miał charakter centrum dokumentacyjnego i monumentu. Na lokalizację wybrano właśnie ten plac. Jest to przy Stresemannstraße, która prowadzi z południa na Potsdamerplatz, więc z punktu widzenia polskiego turysty lokalizacja jest optymalna.
Dowodzący bombardowaniem pułkownik Robert Rosenthal z 100 Grupy Bombowej wykonał zadanie, mimo że jego samolot wskutek bezpośredniego trafienia stanął w płomieniach jeszcze przed nalotem na strefę celu. Płonąc, zrzucili bomby, a potem lecieli na wschód, tak daleko, jak się dało. Rosenthal czekał, aż cała załoga wyskoczy, sam wyskoczył na końcu, w ostatniej chwili, tuż przed eksplozją maszyny na wysokości zaledwie 300 metrów. Zostali podjęci przez Armię Czerwoną i wrócili do swoich. Po wojnie był pomocnikiem prokuratora na procesie norymberskim i przesłuchiwał Hermanna Göringa. Zmarł w 2007 w wieku 90 lat.
Reichsbank
Z ponad 2 tys. bomb 21 spadło na siedzibę Reichsbanku (nowy, gigantyczny budynek zbudowany już dla hitlerowskiego banku), centralnego banku Niemiec. Wszyscy pracownicy zdążyli ukryć się w podziemiach, ale zniszczenia były poważne. Budynek nie nadawał się do użytku. Był to dla władz wyraźny sygnał, że skarb Rzeszy jest zagrożony. Nikt jeszcze nie myślał o oblężeniu Berlina przez Armię Czerwoną, trzeba było ratować skarb przed bombami. W wojennym chaosie pospiesznie przygotowano plan ewakuacji i zaczęto go realizować tydzień później - 9 lutego wyjechał z Berlina pierwszy pociąg specjalny.
Na skarb Rzeszy składały się łupy z całej okupowanej Europy, określane umowną nazwą Raubgold (pl. skradzione złoto). Łącznie warte prawie 800 mln dolarów (15 mld dolarów wedle obecnej wartości).
- 80 ton złota przejętego w wyniku Anschlussu Austrii
- narodowy majątek Czechosłowacji (2,5 mln dolarów), Węgier (32 mln dolarów), Holandii (190 mln dolarów), Belgii, Francji, Jugosławii, Grecji i Norwegii
- depozyty złota Belgii (225 mln dolarów) i Włoch (100 mln dolarów)
- majątek skradziony niemieckim Żydom
- waluty skonfiskowane od więźniów obozów koncentracyjnych o wartości ok. 40 mln dolarów
- majątek innych rządów i osób prywatnych zrabowany m.in. w Holandii, Albanii czy też ZSRR
Odnośniki
Zbudowana w latach 1934-40 siedziba Banku Rzeszy (Reichsbank) - Haus am Werderschen Markt; po lewej na kanale charakterystyczny Jungfernbrücke.
W okresie powojennym 1959-90 siedziba Komitetu Centralnego SED, obecnie MSZ.
Źródło: Wikipedia Von Bundesarchiv, Bild 183-FO427-202-001 / Koard, Peter / CC-BY-SA 3.0, CC BY-SA 3.0 de, Link
Hjalmar Schacht
Reichsbank jako narzędzie hitlerowskiej polityki finansowej był dziełem Hjalmara Schachta, pochodzącego ze Szlezwiku niemieckiego finansisty o poglądach wolnorynkowych.
Jego kariera jest zdumiewająca i wygląda na życie spędzone w głębokim cieniu, ale mające ogromne skutki na poziomie państwowym. W latach 1903-1915 pracował w Dresdner Bank i już pięć lat od rozpoczęcia pracy został jego wicedyrektorem. W latach 30. Dresdner Bank stał się finansową instytucją SS.
Potem w czasie Wielkiej Wojny był dyrektorem Nationalbank für Deutschland. W 1923 został komisarzem walutowym Niemiec - -jego największym osiągnięciem jest powstrzymanie hiperinflacji powojennej i reforma walutowa. To on stworzył międzywojenną Reichsmarkę i jego system walutowy właściwie nietknięty trwał aż do reform Erharda w 1948. Ten sukces wywindował go w 1923 na stanowisko dyrektora Reichsbanku, które piastował do 1930. Zrezygnował w wyniku niepowodzeń w negocjacjach dotyczących planu Younga - chodziło o spłatę reparacji.
I tu następuje osobliwy etap życia Schachta znanego raczej z leseferystycznego podejścia - w dobie kolejnego kryzysu, tym razem spowodowanego światowym Wielkim Kryzysem zbliżył się do etatystycznej NSDAP. Mogło to wynikać z osobistych ambicji, a może z rozczarowania globalizmem i więzi z USA, gdzie Kryzys się właśnie zaczął. To Schacht był jednym z polityków, którzy wywarli presję w celu mianowania Hitlera kanclerzem. I dlatego zaledwie półtora miesiąca po tym jak Hitler został kanclerzem, w połowie marca 1933 Schacht po raz drugi został szefem Reichsbanku. Od razu przystąpiono do budowy monumentalnej siedziby Reichsbanku (Haus am Werderschen Markt), projekt został spośród konkursowych wybrany osobiście przez Hitlera. Schacht stworzył maszynerię finansową umożliwiającą gigantyczne zbrojenia, których koszt miał się nijak do ograniczeń budżetowych. Jego dziełem były np. weksle MeFo. To na jego pracy Niemcy pojechały na wojnę.
Rozstanie z Hitlerem było gwałtowne. W listopadzie 1937 w Kancelarii Rzeszy w Berlinie odbyła się konferencja, w której wzięli udział przedstawiciele kierownictwa sił zbrojnych. To tam Hitler po raz pierwszy ujawnił plan i dążenie do wojny na skalę europejską. Zapis tej konferencji istnieje w Raporcie Hossbacha. To przeraziło Schachta i trzy tygodnie później złożył rezygnację.
Pełnił potem różne funkcje pozbawione realnego wpływu na politykę. Po puczu Stauffenberga został internowany w Dachau jako Ehrenhäftling. Uniewinniony podczas Procesów Norymberskich. Wykonano wtedy badania psychologiczne, które wykazały IQ 143, najwyższe wśród nazistów. Po wojnie pracował jako doradca wielu rządów. Zmarł w Monachium w 1970.
- Podcast Wojenne Historie “Notatka Hossbacha” [YT 45:26]
Okrążenie
Majewski:
W nocy z 2 na 3 lutego nastąpiło przegrupowanie 21 Armii. General D. Gusiew główny ciężar natarcia skupił na prawym skrzydle swoich wojsk, rozwijając tam w pierwszym rzucie 55 Korpus generała-majora J. Nowosielskiego oraz 31 Korpus Pancerny generała majora G. Kuźniecowa. Zgrupowanie to uderzyło 3 lutego o świcie w kierunku Strzelina i Świdnicy. W drugim rzucie ześrodkowany został dla rozwinięcia sukcesu 118 Korpus generała-majora A. Naumowa. Od południa i południowego zachodu działania armii osłaniał lewoskrzydłowy 117 Korpus dowodzony przez generała-majora W. Trubaczewa.
Wrocław
Majewski o garnizonie Twierdzy:
Mimo bardzo dużego wysiłku organizacyjnego jedynie część formowanych w “,Festung Breslau” jednostek osiągnęła na przełomie stycznia i lutego stan gotowości bojowej, umożliwiający udział w walkach. Podstawową siłą bojową “twierdzy” była w tym czasie 269 Dywizja Piechoty, która po walkach w rejonie Oleśnicy wycofała się na północno-wschodni skraj Wrocławia i zajęła stanowiska bojowe na lewym brzegu Widawy, utrzymując równocześnie duże przedmoście w rejonie Zakrzowa i Psiego Pola. Próby przełamania tej pozycji, podejmowane przez jednostki 73 Korpusu 52 Armii (siłami 50 i częściowo 294 Dywizji Piechoty), były bezskuteczne.
3 lutego, w związku z działaniami 5 Armii Gwardii na południe od Wrocławia, 269 Dywizja Piechoty została zastąpiona nad Widawą przez pułk “Mohr” i grupę artylerii majora Hartla, przegrupowana na lewy brzeg Odry i wprowadzona do walki na północ od Oławy.
We Wrocławiu zostaje ogłoszona zmiana na stanowisku komendanta:
Do Grupy Korpuśnej Wrocław.
Z powodu choroby zasłużonego Generalmajora Krausego stała się konieczna zmiana na stanowisku komendanta Twierdzy Wrocław. Dnia 3 lutego 1945 roku o godzinie 10.00 nowym komendantem Twierdzy Wrocław został mianowany pułkownik von Ahflen. Z rozkazem “Nie tylko wytrzymać, lecz także uderzać!”
Heil Hitler!
Generał Koch-Erpach dowódca odcinka obronnego Wrocław.
Oddział saperów uzbrojonych w miotacze ognia pod dowództwem kapitana Eberharda Seifferta przy poważnym wsparciu artylerii zlikwidował w nocy przyczółek w Radwanicach.
Zaczyna się atak lotniczy na Wrocław. Hugo Hartung:
Ognisty spektakl wczorajszego wieczoru przerósł wszystko, co do tej pory widzieliśmy. Sowieckie samoloty odpalały nad centrum miasta rakiety świetlne i choinki. Mogliśmy obserwować jak małe rosyjskie “maszyny do szycia” pikowały i szyły amunicją smugową ulice oraz place Breslau. Po raz pierwszy widzimy też w mieście ogromny pożar.
Jeszcze wiele razy będzie okazja pisać o tym samolocie. Chodzi tu o Po-2 tzw. kukuruźniki, prymitywne w konstrukcji i śmiertelnie niebezpieczne samoloty uzbrojone w karabin maszynowy SzKAS kalibru 7,62 mm o szybkostrzelności 1800 strzałów na minutę, co oznaczało 30 pocisków na sekundę. To więcej niż osławiona “krajzega Hitlera” czyli MG 42, do dziś używana w NATO jako MG 3 (mamy je na czołgach Leo). Właśnie dlatego, że był taki powolny, był trudny do zestrzelenia przez dużo szybsze myśliwce, poza tym w tym czasie niemieckie myśliwce już na wschodzie raczej nie latały. Ze względu na charakterystyczny dźwięk silnika nazywano je “maszynami do szycia” (niem. Nähmaschine).
Rozstrzelany został kierownik obwodu NSDAP z Kleciny Paul Gückel. Hanke pisze, że Gückel dla prywatnych interesów wyjechał do Chojnowa, czym naraził zajmującą Klecinę jednostkę Wehrmachtu na trudności i nie zapewnił pomocy “jakiej ojczyzna winna okazać walczącej armii”. Egzekucje w Twierdzy stały się rutyną. Jak pisze Majewski w “Wrocław - godzina zero”:
W ciągu następnych dni z rozkazu Hankego zostali m.in. rozstrzelani: 3 lutego kierownik obwodowej grupy NSDAP P. Gückel, 4 lutego burmistrz Brochowa B. Kurzbach i 6 lutego burmistrz Kleciny E. Pfanz.
Od kul plutonów egzekucyjnych ginęli jednak przede wszystkim nie dygnitarze hitlerowscy, lecz ci spośród mieszkańców Wrocławia, którzy z punktu widzenia Hankego popełnili grzech śmiertelny przestali wierzyć w “ostateczne zwycięstwo” i swojego “Führera”, co więcej mieli nieszczęście wypowiedzieć się na ten temat w nieodpowiednim towarzystwie; dalej osoby przyłapane na przywłaszczaniu sobie porzuconego lub poniewierającego się bezpańsko mienia, cudzoziemcy, którzy oddalili się ze swoich obozów, żołnierze przebywający na tyłach bez ważnych przepustek, itp.
Dziś rozstrzelano 5 cudzoziemców (m in Albert Riss, Andri Vavenne, Andre Masophir). Zarzucono im plądrowanie i przygotowywanie pomocy dla wroga.
Maria Langner
EGZEKUCJA
Następnego dnia późnym popołudniem wywołują mnie znowu. W wartowni czekają już Greta i Harry, Anneliese i “Wróbelek”. Pięciu mężczyzn z karabinami prowadzi nas przez zaciemnione miasto. Idziemy gęsiego w odstępach kilku kroków. Maszerujemy tak przez godzinę w kierunku południowym, ulicą SA w dół. Przechodzimy koło mego domu. Wszystkie szyby wyleciały. Matka siedzi pewnie w piwnicy - dlatego nikt nie zgłaszał się do telefonu. Naprzeciw padł pocisk artyleryjski. W domu czerni się dziura głęboka na cztery metry.
Za miastem w gmachu okręgowego dowództwa Luftwaffe, gdzie również znajdują się biura Kesslera, rozmieszczają nas oddzielnie.
Siedzę w centrali telefonicznej. Jest jasno i ciepło - ach, jak ciepło. Mój wartownik wychodzi do kantyny, ja zostaję. Zaledwie zdążył zamknąć drzwi za sobą, pięciu mężczyzn przy biurkach i registratorach przerywa pracę. Przyglądają mi się w napięciu, a jeden pyta szybko: - Co się stało? - wszyscy ciekawie pochylają się w przód i oczekują mojej odpowiedzi. Odpowiadam pytaniem.
- Czy znacie doktora Heisiga, lekarza sztabowego?
- Czy znamy…? Znaliśmy!
Serce moje nagle zaczyna bić tak mocno, że ledwo mogę mówić.
- Czy został…?
- Tak. Został!
- Pierwszego lutego został rozstrzelany - mówi jeden z nich. Wstaje z krzesła i podchodzi do okna, z którego nie ma na co patrzeć.
Przez długie minuty nikt nie mówi słowa. Wreszcie rozlega się dzwonek jednego z telefonów. Jeden z urzędników zdejmuje słuchawkę i donośnym głosem krzyczy w nią: - Kommando Flug! - Podaje hasło, łączy, potem siada obok mnie i opowiada:
Samochód z ponownie aresztowanym Heisigiem mknie wśród nocy. Droga prowadzi do okręgowej komendy wojskowej. Za Heisigiem siedzi Kessler, pan i władca sądu wojennego, uosobienie satysfakcji. Znowu pochwycił zbiega, prześcignął go w chytrości, jest zwycięzcą.
Obok lekarza siedzi oficer SS.
Od chwili aresztowania Heisig nie przemówił ani słowa. Podczas gdy wóz zatacza luk tuż przed budynkiem okręgowej komendy wojskowej, Heisig nagle chwyta za klamkę i wyskakuje. SS-man wyciąga rewolwer i oddaje błyskawicznie trzy, cztery strzały - nasz mały, dzielny doktor pada z jedną kulą w plecach, drugą w nodze.
Wnoszą go do budynku i starają się ratować ciężko rannego, z którego ust toczy się krwawa piana. Nadprokurator nie odstępuje go ani na krok. Lekarz operujący chce mu dać zastrzyk morfiny, ale prokurator nie zezwala. Tymczasem zapada wyrok śmierci na rannego.
Heisig męczy się nieopisanie, leży w agonii. Egzekucję zarządzono na godzinę siódmą trzydzieści rano.
Heisig, który ciągle jeszcze zdradza objawy życia, leży na noszach. Przywiązują go do noszy i ustawiają w podwórzu prostopadle do ściany Usta rannego poruszają się. Kesslerowi. stojącemu obok, zwracają uwagę, że Heisig chce jeszcze coś powiedzieć.
Spojrzenie na zegarek: “Pan Heisig może za dwie minuty porozmawiać z św. Piotrem”, a potem znak ręką.
Z ośmiu karabinów pada salwa, jeden z żołnierzy wyjmuje rewolwer, daje strzał ostatni.
Ciało wypręża się i nieruchomieje.
U NADPROKURATORA
Walter Heisig nie żyje!
Mężczyźni z centrali telefonicznej zasypują mnie radami. Jeden z nich schodzi kilkakrotnie do schronu przeciwlotniczego, w którym siedzą Greta i Harry. W ten sposób przekazuję im wiadomość, że na temat kryjówki Heisiga zeznałam, iż nikt mu właściwie nie pomagał, powiadamiam ich, jaka jest treść podpisanego przeze mnie protokołu i jakie zeznania złożyłam o naszych wspólnych rozmowach. Harry zawiadamia mnie, że podał, iż Greta była zajęta dzieckiem, on zaś obłożnie chory i o niczym zasadniczo nie wiedział, a przede wszystkim nie miał pojęcia, że Heisig spędził w mieszkaniu także i drugą пос.
Potem wprowadzają mnie do gabinetu nadprokuratora.
Kessler siedzi za biurkiem. Widok jego głowy bez czapki jest tak odrażający, że człowieka ogarnia lęk. Zupełnie pozbawiona włosów głowa o cienkiej sinobiałej skórze, na której znaczy się gęsta sieć żył, zarysowuje się jak trupia czaszka na tle czerni zaciemnionego okna.
Kessler odwraca głowę w moją stronę, patrzy przez ramię i wstaje. Twarde, ponure spojrzenie przeszywa mnie aż do głębi serca. Jest w nim coś ujarzmiającego. Twarz pozbawiona wszelkiej świeżości jest jeszcze młoda i nieskończenie wyniosła. Wysoka wytworna postać, mundur oficerski, pewne siebie ruchy i ta przerażająca trupia czaszka o fanatycznych oczach, wychylająca się z wysokiego kołnierza, obezwładnia, działa groźnie i odpychająco.
Wskazuje ruchem ręki na krzesło obok biurka: - Proszę. - Podczas gdy siadam, zwraca mi uprzejmie uwagę na pewne niedbalstwo w mojej garderobie. Spod płaszcza wyziera rąbek wełnianej chustki mojej matki, którą włożyłam na siebie. Takie uwagi odbierają zwykle kobietom pewność siebie. Ale panu Kesslerowi nie uda się mnie zdetonować.
- Dziękuję - mówię krótko to nic nie szkodzi.
- Pani jest bardzo opanowana - mówi Kessler - zauważyłem to już ostatnio.
\· Tak, oczywiście. - odpowiadam. - Pan jest na pewno bardzo doświadczony, jeśli chodzi o ocenę aresztowanych. Wiele kobiet załamuje się nerwowo, zwłaszcza jeśli mają nieczyste sumienie.
Szpady zostały skrzyżowane.
[…]