Festung Breslau 1945 täglich

wojenna kronika zagłady

26 lutego 1945, poniedziałek

Wszystkie ulice stoją w płomieniach

Aktualizacja: 2021-02-26

Powrót do strony głównej Bloga

Operation Greenup

FBTODO

Corregidor

Oczy całej Ameryki zwrócone są na Iwo Jimę, wszyscy mówią o zdobyciu góry Suribachi i fenomenalnym zdjęciu Rosenthala, które momentalnie przeszło do historii. W tle pojawia się informacja, że po jedenastu dniach walk bitwa o Corregidor na Filipinach zakończyła się zwycięstwem Amerykanów. Wydawałoby się, że sytuacja jest bardzo dobra. Na froncie europejskim Amerykanie walczą już w Niemczech. Z Marianów mogą bezkarnie bombardować Japonię. Filipiny w zasadzie zostały odbite, a teraz amerykańska flaga wisi nad Iwo Jimą.

Ale armia i politycy już wiedzą, że wojna z Japonią w niczym nie będzie przypominać tej z Niemcami. Marines nigdy dotąd nie zetknęli się z takim przeciwnikiem. Z 5 tysięcy żołnierzy japońskich tylko 20 dostało się do niewoli, reszta zginęła w walce. Na Iwo Jimie nad którą powiewa amerykańska flaga jatka dopiero się zaczęła. Na Filipinach do końca wojny stacjonuje ukryty w lasach i górach północnego Luzonu niepokonany korpus generała Tomoyuki Yamashity, który zdobył sobie przydomek "Tygrysa Malajów". Dopiero 2 września Talashito dopiero po tym jak z trudem, ale jednak w końcu uwierzył w autentyczność rozkazu kapitulacji poddaje do niewoli 100 tys swoich żołnierzy.

Douglas MacArthur

Corregidor był miejscem o symbolicznym znaczeniu. To na tej skalistej wysepce blokującej Zatokę Manilską został ulokowany sztab MacArthura zaraz po ataku na Pearl Harbor. Przypłynął tam 2 stycznia 1942 z planem obrony wyspy przez pół roku. W tym czasie miała przypłynąc odsiecz z USA i pokonać Japonię. Jednak wobec niepomyślnego rozwoju sytuacji Amerykanie przegrywali i musieli się cofać.

MacArthur otrzymał od Roosevelta rozkaz ewakuacji i 11 marca odleciał samolotem B-17 do Australii. Zaraz po wylądowaniu złożył słynną obietnicę: "I shall return". Zaciekły opór i ciągnące się na wyspie walki miały ogromne znaczenie propagandowe. Ostatecznie po zmiażdżeniu oporu na Filipinach i kilkudniowym przygotowaniu artyleryjskim osamotnieni obrońcy zostali pokonani w dwa dni. 6 maja 1942 Corregidor i całe Filipiny znalazły się we władaniu japońskim. Jeńcy zostali poprowadzeni w makabrycznym marszu śmierci.

20 października 1944 MacArthur wylądował na filipińskiej wyspie Leyte, zeskoczył z barki desantowej do wody razem z prezydentem Filipin Sergio Osmeñą i jeszcze tego samego dnia w przemówieniu radiowym mógł wreszcie powiedzieć "People of the Philippines, I have returned!".

Sergio Osmeña nie wygrał w wyborach, był wiceprezydentem od 1935, a prezydentem został podczas służby w rządzie na emigracji po śmierci poprzedniego prezydenta 1 sierpnia 1944. Przegrał w wyborach w 1946 na rzecz pupila MacArthura, Manuela Roxasa, któremu MacArthur zawdzięczał kupę forsy (nazwijmy rzeczy po imieniu) a ten w zamian stworzył Roxasowi z niczego legendę wielkiego bojownika o niepodległość.

Cast

Mniej znana, ale nie mniej ważna rzecz rozegrała się w zupełnym cieniu, dosłownie i w przenośni. Na wyspie Corregidor w podziemnych korytarzach stacjonowała tajna jednostka kryptoanalityczna pod dowództwem komandora Rudolpha J. Fabiana. Badali japońską łączność z nasłuchu 2 Batalionu Służby Sygnałowej Sił Lądowych.

Z powodu zagrożenia w dwóch turach cała jednostkę ewakuowano okrętami podwodnymi do Australii.

Nazwa jednostki wzięła się od nazwy kodowej wyspy - "C".

Purple

Amerykańską służbą kryptologiczną był Signal Intelligence Service (SIS). Od 1943 do września 1945 używająca nazwy Signal Security Agency. Potem przemianowane na Army Security Agency. Jeszcze przed wojną potrafili czytać japońskie szyfry, sowiecki system złamali dopiero w grudniu 1946 (Venona project).

Japończycy zaówno w służbach dyplomatycznych jak i w marynarce i wojsku używali własnej wersji niemieckiej Enigmy. Ich pierwszym urządzeniem była Maszyna Szyfrująca Typ A (znana też jako Maszyna Do Pisania Europejskich Znaków Systemu 91 - nazwa ta bierze się z roku wprowadzenia do służby, 1931 to w japońskim kalendarzu 2591). Amerykanie nazywali ją Red. Była prosta i nieskuteczna. Została złamana już w 1935.

Po nawiązaniu bliższych kontaktów z Niemcami stworzyli własną wersję Enigmy. Nazwali ją Maszyną Szyfrującą Typ B (aka System 97), Amerykanie dali jej nazwę kodową Purple. Odziedziczyła błędy Typu A co znakomicie ułatwiło jej złamanie. Co interesujące Amerykanie dokonali tego nie mając żadnych danych wywiadowczych co do konstrukcji. Na podstawie samego tylko szyfru pod koniec 1940 skonstruowali odwrotną inżynierią własną maszynę - analog. Takim właśnie analogiem dysponowała jednostka Cast.

Czytali japoński szyfr dyplomatyczny. W zaledwie 4 dni złamali nowy szyfr wojskowy wprowadzony po ataku na Pearl Harbor.

Kryptografia miała ogromny wpływ na przebieg WWII - widzimy przede wszystkim zdecydowaną asymetrię. Brytyjczycy i Amerykanie czyytali niemieckie i japońskie szyfry, o czym ani Niemcy ani Japończycy do końca wojny nie wiedzieli. Sowieci złamali japoński system rok po Amerykanach, pod koniec 1941, dzięki czemu (plus Sorge) wiedzieli, że Japonia ich nie zaatakuje. Umożliwiło to w decydującym momencie w grudniu 1941 przesunięcie z Syberii jednostek pancernych do obrony Moskwy.

Niemcy ostrzegali Japończyków że ich kryptosystem został ujawniony. W kwietniu 1941 niemiecka ambasada w Waszyngtonie poinformowała Ribbentropa, że z absolutnie pewnego źródła dowiedziała się, że Amerykanie czytają japońskie meldunki. Tym źródłem prawdopodobnie był ówczesny sowiecki ambasador, który doszedł do tego drogą dedukcji. Japończycy jednak uznali, że ich system nie ma słabości i nawet nie próbowali go udoskonalać.

Focke-Achgelis Fa 223 Drache

Zanim Kurt Tank pojawił się w Focke-Wulf firma ta charakteryzowała się niecodziennymi i bardzo oryginalnymi konstrukcjami. To właśnie oni skonstruowali pierwsze seryjnie produkowane śmigłowce. Ich pierwszy helikopter Focke-Wulf Fw 61 został oblatany jeszcze w 1936, a eksperymenty nad takim pojazdem zaczęły się już w 1932.

Prezentacja tego śmigłowca odbyła się w Berlinie w 19 lutego 1938. W hali sportowej Deutschlandhalle latała na nim Hanna Reitsch. Do 1939 był już na tyle dopracowany, że potrafił przelecieć w linii prostej 200 km i wznieść się na ponad 3,5 km.

Ich następną konstrukcją był właśnie Fa 223 Drache (pl. Smok) opracowany w ośrodku badawczym w Rechlinie (Meklenmburgia - Pomorze Przednie) już w 1940 osiągnął prędkość maksymalną 120 km/h.

Zalety pionowo startującego statku powietrznego dostrzegło wojsko. Zamówiło 100 tych śmigłowców. Rozwój utrudniały bombardowania. Z tego powodu produkcję przeniesiono do Laupheim (Badenia-Wirtembergia). Do końca 1944 zbudowano tam siedem maszyn, które były poddawane wielu próbom. Rezultaty były na tyle pomyślne, że zamówienie zwiększono do 400. Produkcje planowano przenieść do Berlin Tempelhof. Udało się tam zbudować jeden śmigłowiec.

Na początku 1945 wszystkie trzy istniejące jeszcze prototypy tworzyły specjalną jednostkę transportową - Transportstaffel 40 stacjonującą w Mühldorf (Bawaria). W kwietniu zostanie przeniesiona do Aigen (Styria w Austrii) i tam ją zastanie koniec wojny.

25 lutego śmigłowiec z Tempelhof otrzymał "specjalny rozkaz od Adolfa Hitlera" - lot do Gdańska. Wyruszył dziś z zespołem trzech pilotów i nie wiedzieć czemu skierował się na SW dotarł do Würzburg (Turyngia) 400 km od Berlina. Następnego dnia poleciał na północ lądując w Werder (Meklenmburgia) 150 km na NW od Berlina. 28 lutego skierował się na Szczecin, ale zła pogoda wymusiła lądowanie w Prenzlau. Następnego dnia mieli już dolecieć do Gdańska, ale znowu pogoda uniemożliwiła dotarcie do celu i ostatecznie dotarli tylko do Słupska. Był już 5 marca i sytuacja na froncie była fatalna. Polecieli nad terenami już zajętymi przez sowietów do Gdańska, okazało się, że miasto (spoiler) jest już zajęte przez Armię Czerwoną. Tam otrzymali rozkaz powrotu do Werder. Odbyli długi lot wzdłuż wybrzeża z postojem w Garz (Rugia) do Werder docierając 11 marca. Cała ta podróż to 1675 km i 16,5 godzin lotu.

Czytając to zapewne zadajesz sobie pytanie co, albo kogo takiego ważnego mieli zabrać z Gdańska. Otóż tego nie wiadomo. Do dziś jest to tajemnica.

Po wojnie Amerykanie zabrali Smoka okrętem, ale ponieważ na pokładzie mieli miejsce tylko na jednego drugi miał zostać zniszczony. Brytyjczycy nie chcieli do tego dopuścić i zdecydowali się zabrać go do siebie drogą lotniczą. Po prostu przelecieli nad Kanałem - w ten sposób hitlerowski Smok był pierwszym helikopterem, który przeleciał Kanał. Uległ zniszczeniu podczas prób w październiku 1945.

Francuzi zbudowali trzy Smoki pod nazwą SE.3000, a Czesi z dostepnych części złożyli dwa jako VR-1.

Józef Gallus

Józef Gallus, górnośląski pisarz ludowy, działacz, folklorysta-amator zginał w wypadku w kopalni.

Jerzy Paczkowski

Jerzy Paczkowski poeta, satyryk, w okresie międzywojennym pracownik ambasady polskiej w Paryżu, podczas okupacji działał w podziemiu, wydawał pisma konspiracyjne, od maja 1943 na czele okręgu konspiracyjnego "Mazowsze", który po wpadku siatki brytyjskiej przejął jej rolę w zwalczaniu rakiet V1 wystrzeliwanych na Londyn. W lipcu 1944 aresztowany podczas obławy na tajną radiostację, osadzony w Sachsenhausen, potem Hamburg-Neugamme. Dzisiaj zmarł. Miał 45 lat.

Wrocław

Pierwszy dzień tygodnia, luty zmierza ku końcowi, wkrótce skończy się również plucha i chłody.

20 lutego 6 Armia przypuściła atak z południa wprost na centrum miasta, 23 lutego zdobyli Koszary, 24 lutego siedzibę sztabu VIII. Okręgu Wojskowego na Gajowickiej (niem. Gabitzstraße) opuszczoną zaledwie dziesięć dni wcześniej i wyprowadzili natarcie w kierunku zachodnim mające na celu skrócić linię frontu, pułk "Wehl" który stanął na drodze tego natarcia, został zdziesiątkowany i miał już ulec, w ostatniej chwili siły obrońców wzmocnił sprowadzony w pośpiechu z północnej linii obrony pułk "Mohr" i ostatecznie po kolejnych trzech dniach krwawych walk, 26 lutego, zdobycze sowieckie wytyczały ulice: Pereca (niem. Rehdiger) Żelazna (niem. Opitz) pl Hirszfelda Gwiaździsta (niem. Kronprinzen) Ostra (niem. Lothrigen) pl Powstańców Śląskich (niem. Hindenburgplatz), dalej na wschód rejon ulic Kamiennej (Stein), Sztabowej (Menzel), Sudeckiej (Hohenzollern) i Alei Wiśniowej (niem. Kirchee Alee). Tempo ataku drastycznie malało.

26 lutego ksiądz Peikert opisuje zwyczajny Kriegschmerz twierdzy:

Niespokojna noc. Około północy silny ogień z karabinów maszynowych. Dzień dżdżysty i burzliwy. Silny obustronny ogień artyleryjski przez cały dzień. W południe znowu ciężki nalot nieprzyjacielski z bombami sprzężonymi, szczególnie na okolicę dworca

natomiast jakby tym samym głosem ksiądz Laßmann dodaje wczoraj:

W ciągu dnia nękają nas bombami rosyjskie samoloty, a do tego nieprzerwanie trwa ostrzał artyleryjski

a dziś, 26 II, odnotowuje

O godz. 13.15 w południową ścianę Katedry trafia pocisk artyleryjski, akurat w chwili kiedy tamtędy przechodzę.

Hugo Hartung wczoraj przemierza drogę z centrum miasta, z podziemi poprzedniego budynku Teatru Polskiego, do klasztoru bonifratrów:

Po południu wyruszamy z Sch. do klasztoru. Upiorny spacer przez wymarłe miasto. Wszystkie ulice stoją w płomieniach, a "sowieckie maszyny do szycia" co rusz stebnują je terkoczącymi seriami z karabinu. Ta mozolna droga ciągnie się w nieskończoność, aż wreszcie docieramy do piwnic klasztoru ojców bonifratrów, gdzie nad drzwiami znajdujemy krzepiący napis "izba przyjęć".

a dziś ledwo odnajduje siły by zapisać:

Leżę w gorącej dusznej piwnicy. Prawie cały dzień śpię lub jestem półprzytomny. Po południu ojciec przeor przynosi mi lampkę wina. Zna mnie jeszcze z czasów, gdy wraz z artystami naszej opery na górze w lazarecie organizowałem koncerty dla ciężko rannych

Prawdopodobnie ma na myśli ogromną kryptę pod kościołem Trójcy Świętej.

Podziemia kościoła Bonifratrów Podziemia kościoła Bonifratrów, podczas wojny był tu szpital polowy.
Źródło: Wikipedia By Barbara Maliszewska - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, Link

Egzekucja

Egzekucja esesmana, wiedeńczyka z pochodzenia. Rozstrzelanie 21 letniego esesmana Friedricha Zadresiela z Wiednia w Festung Breslau przy budynku gazowni na Trebnitzer Stasse

Bonifratrzy

Ojcowie bonifratrzy zostali sprowadzeni do Wrocławia na początku XVIII wieku staraniem wysokiego urzędnika administracji habsburskiej Ludwika Cocx von Onssel, radcy kamery cesarskiej, który podarował im ziemię. Wcześniejsze próby były blokowane przez luterańskie miasto. Dlatego zostali ulokowani poza murami miasta na rogu ulic Traugutta (Klosterstraße - ta nazwa wywodzi się właśnie od ich klasztoru) i Pułaskiego (Brüderstraße - podobnie). W 1711 przybywa pierwszych trzech braci z Cieszyna gdzie szpital bonifratrów istnieje już od 1696. Ich domem macierzystym jest klasztor w Felsbergu (Austria).

Wkrótce w latach 1715-22 wznoszą - jak się później okazuje - ostatni barokowy kościół katolicki we Wrocławiu, budowany przez późniejszego budowniczego Gmachu Głównego Uniwersytetu: Johanna Blasiusa Peintnera. Trzy lata później, w 1725, kościół zostaje poświęcony przez biskupa Franza Neuburga. W ostatniej chwili, bo w 1736, udaje im się zakończyć budowę klasztoru. Cztery lata później Fryderyk II Wielki wkracza na Śląsk by, jak zapewnia "zaprowadzić pokój", w kraju który od ponad 90 lat nie znał wojny. Następują wojny śląskie i Śląsk, prawie cały przechodzi w ręce pruskie.

Założony w 1540 przez Portugalczyka św. Jana Bożego zakon ma charakter szpitalny, specjalizuje się w ziołolecznictwie i od początku za główną zasadę przyjmuje pomagać wszystkim, bez względu na wyznanie. Po kolejnej wojnie, tym razem z napoleońską Francją, Prusy rozpaczliwie potrzebują pieniędzy i za przykładem Austrii oraz Francji dokonują sekularyzacji, tj zajęcia przez państwo wszystkich dóbr klasztornych i likwidacji zgromadzeń zakonnych; wszystkich z wyjątkiem tych które zajmują się pracą uznane przez państwo pruskie za użyteczną społecznie, czyli opieką nad młodzieżą, szkolnictwem lub medycyną.

We Wrocławiu ocalały tylko trzy zgromadzenia: urszulanek, elżbietanek oraz właśnie bonifratrów. Zasada pomagania wszystkim, niezależnie od sytuacji powoduje - o czym Hartung nie wie, bo jest to trzymane w najściślejszej tajemnicy - że bonifratrzy w ogromnej krypcie oprócz rannych żołnierzy niemieckich, trzymają zbieranych potajemnie rannych pilotów sowieckich. Właśnie to spowoduje, że w nagrodę za uratowanie ich życia po zajęciu miasta przez Armię Czerwoną dostaną wszelkie gwarancje bezpieczeństwa oraz - co naprawdę miało znaczenie - straż która pilnowała ich dotrzymania.

Tagi: Bonifratrzy


Powrót do strony głównej Bloga